|
czwartek, 16 grudnia 2010
piątek, 08 stycznia 2010
poniedziałek, 21 września 2009
Hiszpania została mistrzem Europy. Nie jestem specjalnie zaskoczony, bo przecież Hiszpanie to aktualni mistrzowie świata. To było jasne, że ta ekipa wdrapie się na wyżyny. Jak została zorganizowana impreza? Mi, jako kibicowi koszykówki się podobało. Widziałem sporo plakatów reklamujących Eurobasket na ulicach Warszawy, a dodatkowo zawsze puszczano info o meczu w TV. A, że jakiemuś dziennikarzowi chodziły pająki w pokoju to już jego wina. Mógł przecież wybrać inny hotel :-) Nasza reprezentacja i tak zaszła daleko. Co z tego, że wrócił Lampe i Gortat, a dodatkowo naturalizowaliśmy Logana. Ktoś mądry, kiedyś powiedział: Skład węgla i papy - tak wyglądała nasza drużyna. Podczas spotkań było widać, że gra Polaków jest niezogranizowana. Dlaczego wygraliśmy pierwsze dwa mecze? Bo nasi koszykarze szybko biegali do kontry. To żadna rewelacjna, bo nawet w młodzikach wiedzą, że szybka gra przeważnie przynosi zwycięstwa. Polacy nie potrafili od początku do końca zagać dobrze zagrywki. Z Szubargą to jest bardzo trudne do zrealizowania, bo przecież ten koszykarz jeszcze dwa lata temu grał w I lidze. Jak będzie wyglądała przyszłość drużyny narodowej? Lampe znów poszuka sobie fikcyjnej kontuzji. Gortat nie zagra, bo klub z NBA zabroni mu występów. Logan? Będzie grał dla Afganistanu :-) Bez tych trzech graczy jesteśmy marną ekipą. A innych perspektyw nie widać. Oczywiście życzę Polakom jak najlepiej, ale przez najbliższe kilka lat...nie będziemy błyszczeć na europejskich parkietach. Jedynie Marcin Gortat będzie gwiazdą nie tylko w Polsce, ale może i w NBA.
sobota, 13 czerwca 2009
Dokładnie 30 lipca minęły dwa lata od czasu, kiedy napisałem artykuł o szansach Marcina Gortata w NBA. Marcin Gortat polską nadzieją w lidze NBA Jak widać...wiele się nie pomyliłem. Gortat udowodnił, że nie rzuca słów na wiatr o marzeniach gry w NBA. Co się zmieniło od tamtego czasu? Pierwszy raz w historii Polak zagrał w wielkim finale NBA. Mam takie dziwne przeczucie, że to będzie pierwszy i ostatni polski koszykarz, który zachwycił w najlepszej lidze świata. Powód? Żaden inny Polak nie ma w sobie type zapału. Coś mi się obiło, że Szewczyk będzie próbował swoich sił na lidze letniej NBA w drużynie Bucks. Efekt będzie taki, że nikt nie będzie chciał z nim podpisać kontraktu, bo ten zawodnik nie zrobił żadnego postępu.
...ciąg dalszy wpisu będzie później :-)
niedziela, 09 marca 2008
Właśnie wróciłem z pierwszoligowego meczu Polonii 2011 ze Zniczem Jarosław. Niższa liga kojarzyła mi się z nudą i brakiem emocji. O dziwo, tym razem było inaczej. Samo spotkanie zaskakująco ciekawe...a najbardziej się zdziwiłem kiedy mój wzrok dostrzegł na parkiecie koszykarza o nazwisku Miszczuk. ![]()
Od razu sobie przywróciłem wspomnienia, kiedy ten zawodnik grał w Pruszkowie. Niestety nie są one pozytywne. Zawsze kojarzył mi się z parkietowym drewniakiem i klocem.Przypadkowo zbierze piłkę, albo rzuci punkty. A w decydujących momentach zawsze gubi piłki. Właśnie taki miałem jego obraz. Z resztą nie sprawdził się w Pruszkowie i oddano go do Torunia. Specjalnie nie interesowały mnie dalsze losy tego "cielaka". Po prawie dziesięciu latach 31-letni Miszczuk zmienił się, ale jedyne w podejmowaniu decyzji na boisku. Są one bardziej przemyślane. Świadczy o tym to, że rzucił młodziakom z Warszawy 28 punktów. To dzięki niemu Znicz wygrał to spotkanie. Wykorzystał swoje "walory" i ogrywał Michała Kucharskiego czy Mateusza Bartosza jak chciał. Pomimo tego, że troszkę nabrał na masie, a co za tym idzie jest wolniejszy, znalazł swoją klepkę na parkiecie. Szkoda, że Leszek Karwowski jest kontuzjowany (uraz kostki). Byłby to niezły pojedynek centrów. "Inżynier" z pewnością wykluczyłby Miszczuka z gry, bo ten miał na koncie 4 faule w ostatniej kwarcie meczu. 33-letni center Polonii 2011 jest szybszy, ma lepszy rzut, a przede wszystkim ma więcej doświadczenia. ![]()
Ciekaw jestem, który koszykarz z pierwszoligowych parkietów znów mnie zaskoczy...może Dominik Czubek ?:)
środa, 05 marca 2008
Dawno mnie tutaj nie było. Powód ? Brak czasu. Nie było też za bardzo o czym pisać, bo po co coś tworzyć skoro nic tak na prawdę ciekawego się nie dzieje. Zastanawiacie się pewnie, po co więc piszę. Jest ku temu dobra okazja :-) Miałem przyjemność gry z byłym już reprezentantem Polski Andrzejem Plutą. Pierwsze oduczucia miałem mieszane. Przecież Pluta to typowy strzelec. Kiedy zaczynał swoją karierę wszyscy trenerzy chcieli, żeby ten 182 cm koszykarz grał jako rozgrywający. Ten jednak z uporem maniaka robił wszystko, żeby udowodnić, że jest typową "dwójką". Osiągnął swój cel. Obecnie Pluta gra we Włocławku właśnie na tej pozycji, tak jak przez większość swojej przygody z koszykówką. |Andrzej Pluta wiecznie młody
![]() Kiedy zdobywałem swoje punkty Łukasz Cegliński próbował mnie zablokować
Przyszedł czas na finał! Był to najlżejszy mecz, nie tylko dlatego, że byłem już rozgrzany i większość piłek wpadała do kosza. Wiedziałem o słabszych stronach Adama (gramy prawie co tydzień w Warszawie), więc je wykorzystałem. Będziecie mogli zobaczyć cały mecz finałowy już wkrótce na moim blogu (jeżeli Pan Adam wypali dla mnie kopię tego meczu na DVD:) Chris Daniels (Kotwica Kołobgrzeb) - Rafał Tymiński (Przegląd Sportowy) ; Thomas Kelati (Turów) - Przemysław Pozowski (Radio Eska) 13:11 Kamil Chanas (Śląsk Wrocław) - Dariusz Szarmach (Fakt, Przegląd Sportowy) ; Donalnd Copeland (Polpharma)- Michał Lizak (Basket) 15:10 Paweł Kikowski - Łukasz Cegliński - Pluta-Jędrzejkowski 13:15 Półfinały Koszarek-Romański - Daniels-Tymiński 15:11 Pluta-Jędrzejkowski - Chanas-Szarmach 15:11 O 3. miejsce Chanas-Szarmach - Daniels-Tymiński 15:12 Finał Pluta-Jędrzejkowski - Koszarek-Romański 15:5 ![]()
A tutaj cała śmietanka towarzyska w komplecie Mam nadzieję, że będę zapraszamy częściej na takie imprezy :) A właśnie...już 1 kwietnia rozpoczyna się turniej Mistrzostw Polski Dziennikarzy w Zakopanym...oczywiście w koszykówce. Do piątku będę wiedział w jakiej drużynie zagram... trzymajcie kciuki :)
sobota, 12 stycznia 2008
Aż wstyd się przyznać, ale takie są fakty. Przegrałem z koleżanką w konkursie rzutów osobistych ! Jako, że dla mnie jest to porażka życiowa (haha!:-), musiałem to napisać. Pogrążyć się 1-6 to okropność. Dlaczego tak to przeżywam ? Bo jak mówiło mi wielu trenerów (m.in. szkoleniowiec Polonii 2011 Mladen Starcević) mam rewelacyjnie ułożoną rękę do rzutu. Liczby nie kłamią. Potrafiłem na 100 oddanych rzutów osobistych trafić 88. Czyli rzucać umiem :-) Miejsce zdarzenia: - stolica (Kabaty), jedno z boisk do koszykówki Data: - 02.01.2008 Godzina: - 18:30 Temperatura: - około -12 Zasady gry: - jeżeli trafisz, rzucasz dalej. - zawodnik, który jako pierwszy zdobędzie 10 punktów, wygrywa. Moja rywalka grała ostatnio w koszykówkę 6 lat temu i to na lekcji WF. Jak sama stwierdziła, nigdy nie lubiła sportu. "Zawsze załatwiałam sobie zwolnienie z tych zajęć, bo nie chciało mi się biegać" - wyznała. Przez około sześć lat treningów wypracowałem sobie swój rzut i sukcesy (może kiedyś opiszę cały przebieg mojej kariery). A rzucam mniej więcej tak... ![]() Jak mogę pokazać swój stan psychiczny ? Mniej więcej tak... Urywek z kultowego filmu polskiego "Seksmisja"
poniedziałek, 07 stycznia 2008
![]() stare dzieje Wszystko się kiedyś zaczyna i kończy. Tak samo będzie z tym blogiem. To nie jest dobra perspektywa, ale od czegoś trzeba zacząć ;-)
Na start Na zachętę Austria, Mayerhofen 14.03.2007 ![]() Jem Snikersa na jakiś trzech tysiącach metrów. Widok Alp piękny.
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||